Hemoroidy
Podaj więc krzyż twój, Milanie! Posłuszny królewicz oddał swój złoty krzyżyk, który mu matka królowa na piersi zawiesiła. Ledwo go ręką dotknęła Welena, zamieniła siebie w klasztor, Milana w mnicha, a konia w dzwonnicę. Szczęściem, że się pospieszyła. Bo już Czernuch stał przed klasztorem. - Czy nie widziałeś tu ojcze dwóch jeźdźców uciekających? - zapytał się mnicha. - Właśnie wyruszył od nas z popasu królewicz Milan i piękna Welena i kazali cię uprzejmie pozdrowić! - odpowiedział zapytany. - Niech sobie jadą na złamanie karku! - wrzasnął Czernuch zsiniały od gniewu, powrócił z kwitkiem do domu i dostał ze zmartwienia żółtaczki. hemoroidy Milan zaś i piękna Welena zdążyli bezpiecznie do stołecznego miasta króla Kojaty, który im wkrótce sute wyprawił wesele.— Tak natrętnie domagał się informacji na temat naszego towaru, że musiałem ostro go zganić. Myślę, że musimy się go strzec. — No, zobaczymy. Za godzinę odpływamy, reszta się jakoś potoczy. Po godzinie rzeczywiście „Jefrouw Mietje” podniósł kotwicę i począł z początku powoli, potem jednak coraz szybciej żeglować na pełne morze. W niecałą godzinę później odezwał się dzwon okrętu „Pendoli”, na znak, że wieczorne porcje będą rozdzielane.
Z listem tym wracając posłaniec wstąpił znów do tej samej oberży, i zabawił się, i zdrzemnął, a tam mu oberżysta podsunął inny list z napisem: "Nie czekajcie mego przyjazdu, stos napalić, smołą oblać i spalić ją wraz z tymi dziećmi". Za odebraniem tego listu, matka zarządziła jej zgubę, a żona już poświęciła się na to. Jak ją już mieli prowadzić na spalenie, tak to źrebię zamknięte w stolicy wyrwało się ze stajni i poleciało pędem do tego stosu i porwało ją na siebie, i w górę się z nią wzniosło. Autorka pracowita majestatycznie wykrzykuje kolorowe portfele.